środa, 28 grudnia 2016

Podsumowanie 2016

W roku 2016 napisałam aż 83 wpisy z czego 38 postów dotyczyło co tygodniowych wypieków w ramach Słodki weekend. Nie ukrywam, że mogło być tego dużo więcej jednak z tak prozaicznej przyczyny jak brak czasu nie udało się osiągnąć lepszego wyniku. Ogólnie jestem zadowolona, gdyż biorąc pod uwagę sytuację zawodową (praca po godzinach, dużo stresu), szkolną (zachciało mi się studiować na "stare" lata - czytanie literatury obowiązkowej, pisanie prac zaliczeniowych oraz egzamin końcowy), osobistą (dwoje małych dzieci, które pochłaniają resztę energii, którą nie zużyje w pracy oraz hobby - robienie na drutach) wynik ten jest satysfakcjonujący.

Plany na 2017. Hmmmm, jeszcze nie wiem. Menu na tydzień czy miesiąc z końca 2015 nie sprawdziło się. Mimo, że planowałam to i tak gotowałam coś innego, zazwyczaj coś tam wypadło co pokrzyżowało plany. Choć muszę przyznać, że przez ostatnie tygodnie nasze menu jest bardziej zorganizowane i funkcjonuje na zasadzie powtarzalności, na przykład w każdy wtorek mamy zupę, jaką to już zależy od zamówień domowników lub chęci gospodyni, w czwartki mamy kotlety rybne z różnymi dodatkami. Taki system ułatwił zakupy - co tydzień kupuje prawie te same składniki oraz dodatkowo zaoszczędziłam czas przy dokładnym planowaniu. Jest jeszcze jeden powód dla którego taki system sprawdza się najlepiej. Jesteśmy w trakcie przeorganizowania naszej diety. Nie pierwszy raz zresztą, o czym już mogliście poczytać wcześniej. Jednak te wszystkie wcześniejsze zmiany doprowadziły nas do tego punktu w którym jesteśmy teraz. Im więcej interesujemy się "jedzeniem" tym bardziej świadomie dokonujemy wyborów a raczej rezygnujemy z pewnych produktów, ale aby nie wpaść w pułapkę nic nie jedzenia lub jedzenia śmieciowego musimy szukać dobrych alternatyw, zwłaszcza że to wszystko robimy z myślą o dzieciach i ich zdrowiu.

Jak na razie nie są to zmiany bardzo agresywne
  • zrezygnowaliśmy z kupnych słodyczy. Dlatego między innymi publikowałam wpisy w ramach akcji Słodki weekend. Nie wszystkie wpisy można zaliczyć do kategorii zdrowego żywienia ze względu na mąkę pszenną oraz sami musicie przyznać ogromne ilości cukru. Jednak osobiście uważam, że takie ciasto czy ciasteczka są dużo lepszym rozwiązaniem niż te kupne, napakowane różnymi rodzajami dodatków.
  • zrezygnowaliśmy z kupnych wędlin. Wyjątek stanowią trzy rodzaje, które kupuje zamiennie i tylko po jednym 100 g opakowaniu na tydzień. Są to jedyne na tutejszym rynku wędliny bez konserwantów, ulepszaczy smaku czy dodatkowych barwników. 
  • nie jemy parówek. Nie kupuje norweskich parówek. Od czasu do czasu gdy przylatują rodzice L. to przywiozą z sobą polskie parówki bez konserwantów. 
  • ograniczyliśmy spożycie wieprzowiny. Praktycznie nie jemy jej wcale - wyjątek, kupuje szynkę z której robię(piekę) domową wędlinę.
  • warzywa i owoce kupujemy u rolników, starając się wybierać lokalne produkty, jak najbardziej unikając warzyw sprowadzanych z pewnych krajów. Chodzi tutaj aby mieć pewność, że produkt nie jest dodatkowo wzmacniany chemiczną mieszanką.
  • warzywa stanowią większą część każdego obiadu.
  • codziennie pijemy świeżo wyciskane soki owocowe - o tym napiszę w innym poście.
  • dodatkowa porcja witaminy C i D dla wszystkich oraz tabletka kurkumy dla mnie i L. 
  • sami pieczemy chleb oraz bułki.
  • zwiększyliśmy spożycie kasz. Dzieciaki uwielbiają kasze bulgur (którą ograniczyliśmy ostatnio) oraz proso. Pracuję nad większym spożyciem kaszy jaglanej oraz gryczanej, jednak wszystko opiera się o dobre, szybkie i smaczne przepisy.
  • pogłębiamy naszą wiedzą o olejach. W kuchni używam oliwy z oliwek oraz oleju kokosowego. Mam też olej rzepakowy na zimno tłoczony nierafinowany - tutaj muszę doczytać, gdyż opinie są bardzo różne.
  • ograniczyliśmy wykorzystanie mąki pszennej próbując ją zastąpić innymi mąkami. W ostatnim czasie przemawia do mnie "moda" na kuchnię bez pszenicy. Dużo czytaliśmy i rozmawialiśmy z innymi próbując znaleźć swoją ścieżkę. W każdym razie ustaliliśmy, że próbujemy żyć bez pszenicy ale nie bez glutenu. Rezygnacja z glutenu spowodowałaby zbyt dużo zamieszania w naszym życiu (dzieci w przedszkolu jedzą produkty pszenne, aby dostać produkty bezglutenowe musimy mieć zaświadczenie od lekarza). Nikt z nas nie ma alergii więc ograniczamy pszenice. Może następnym krokiem będzie gluten - kto to wie.
  • zmorą naszego domu jest cukier. W planach jest jak największa eliminacja oraz zastąpienie go zdrowszymi odpowiednikami.
  • przygotowuje posiłki od podstaw, ze świeżych składników.
  • nie kupujemy gotowych dań.
  • nie kupujemy kolorowych napoi - teraz w okresie świątecznym, ze względu na gości zakupiłam kilka butelek i przeraziłam się rachunkiem. Nie wyobrażam sobie kupować to coś regularnie i płacić za wodę z mieszanką chemiczną tyle kasy.
Tak więc pewnie w Nowym Roku będzie więcej zdrowych przepisów.  Może powinnam zamieszczać także wpisy podsumowujące różnego rodzaju skoki z diety na dietę. Docelowo blog ten miał być książką kucharską a nie pamiętnikiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz